Sobuczyn pod lupą, mity o zakładzie odpadów nie wytrzymują faktów

Sobuczyn pod lupą, mity o zakładzie odpadów nie wytrzymują faktów

FOT. Urząd Miasta Częstochowa

Wokół Sobuczyna znów zrobiło się głośno, bo wraz z dyskusją o granicach Częstochowy wróciły także opowieści o rzekomym „wysypisku” i pracy bez nadzoru. Częstochowskie Przedsiębiorstwo Komunalne odpowiada na te zarzuty własnym materiałem i przekonuje, że wiele z powtarzanych tez nie ma oparcia w faktach. W tle jest coś więcej niż techniczny spór o odpady – chodzi o zaufanie do miejsca, które od lat przyjmuje i przetwarza śmieci z Częstochowy oraz okolicznych gmin.

  • Spór o granice rozgrzał też dyskusję o samym zakładzie
  • Kontrola nie kończy się na bramie instalacji
  • Zapachy mają swoje źródło, a modernizacja utknęła w miejscu

Spór o granice rozgrzał też dyskusję o samym zakładzie

W publicznej debacie pojawiło się sporo nieścisłości dotyczących zakładu zagospodarowania odpadów w Sobuczynie. Spółka komunalna, która prowadzi instalację, twierdzi, że część powtarzanych informacji po prostu miesza dwa różne obrazy: nowoczesny zakład przetwarzania odpadów i potoczne wyobrażenie o zwykłym wysypisku.

Rzeczywistość wygląda inaczej. Do Sobuczyna trafiają różne strumienie odpadów z miasta i regionu, a nie wszystko kończy na składowisku. System obejmuje:

  • niesegregowane odpady komunalne,
  • odpady zbierane selektywnie, w tym biodegradowalne,
  • odpady wielkogabarytowe,
  • osobny stacjonarny Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, gdzie można przekazać odpady problemowe.

Na składowisko kierowana jest wyłącznie reszta po sortowaniu, czyli to, czego nie da się już odzyskać ani poddać recyklingowi. Dla mieszkańców oznacza to ważną różnicę, bo zakład nie działa jak miejsce biernego gromadzenia śmieci, lecz jak element większego systemu odzysku.

Kontrola nie kończy się na bramie instalacji

Drugi z często powtarzanych zarzutów dotyczy braku nadzoru. Tu spółka odpowiada wprost, że transport odpadów jest ewidencjonowany w państwowym systemie BDO, a każda śmieciarka wjeżdżająca na teren instalacji przechodzi kontrolę pracowników zakładu.

Nadzór nie ogranicza się do jednego urzędu. Instalacja jest systematycznie sprawdzana przez:

  • Miasto Częstochowę jako właściciela,
  • Urząd Marszałkowski,
  • Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Według spółki wieloletnie kontrole i audyty nie wykazały niezgodności z wymogami środowiskowymi. To ważne również dla mieszkańców okolicznych terenów, bo przy takiej instalacji nie wystarcza sam technologiczny opis. Liczy się stała kontrola, dokumentacja i możliwość sprawdzenia każdego transportu odpadów.

Zapachy mają swoje źródło, a modernizacja utknęła w miejscu

Najmocniej w przestrzeni publicznej wybrzmiewa jednak temat uciążliwości zapachowych. CzPK podkreśla, że wcześniej zainwestowało w hermetyzację procesu stabilizacji frakcji biodegradowalnych wysegregowanych ze zmieszanych odpadów komunalnych w instalacji mechaniczno-biologicznego przetwarzania. Po ponad dekadzie pracy spółka ocenia te rozwiązania jako skuteczne, bo zamknięte bioreaktory, hermetyczna hala i system oczyszczania powietrza procesowego mają ograniczać oddziaływanie na otoczenie.

Inaczej wygląda sytuacja przy kompostowni działającej w otwartych pryzmach. To właśnie tam, według spółki, mają rodzić się zapachy, bo przetwarzane są selektywnie zbierane odpady zielone, często już zagnite, trafiające do zakładu w workach z wielu gmin.

Planowane inwestycje miały ten proces zamknąć w nowocześniejszych warunkach. Chodzi o:

  • bioreaktory,
  • zamknięte hale technologiczne,
  • wieloetapowe systemy oczyszczania powietrza.

Spółka utrzymuje, że jest gotowa do takich działań od kilku lat, lecz decyzje po stronie obecnych władz Gminy Poczesna doprowadziły do impasu i zablokowały realizację projektów. Im dłużej to trwa, tym bardziej oddala się moment, w którym udałoby się ograniczyć uciążliwości.

Przeniesienie zakładu w inne miejsce także nie wygląda na realny scenariusz. Teren wybrany przed laty miał kilka przewag, których dziś trudno byłoby szukać gdzie indziej:

  • był mało zurbanizowany, co pozwalało wyznaczyć 500 m strefę ochronną,
  • posiadał odpowiednie warunki geologiczne, bo pod dawną kopalnią rud żelaza zalegają warstwy iłów tworzące naturalną barierę,
  • leży niedaleko granic Częstochowy.

Nowa lokalizacja musiałaby spełnić dokładnie te same wymagania środowiskowe, a do tego przejść długą ścieżkę decyzji administracyjnych. To oznaczałoby lata przygotowań i bardzo wysokie koszty, które mogłyby odbić się na opłatach za gospodarowanie odpadami dla mieszkańców i przedsiębiorców.

na podstawie: Urząd Miasta Częstochowa.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Częstochowa). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.