[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Raków Częstochowa – Jagiellonia Białystok 0:2. Goście skuteczniejsi w Częstochowie

[PIŁKA NOŻNA] PKO BP Ekstraklasa: Raków Częstochowa – Jagiellonia Białystok 0:2. Goście skuteczniejsi w Częstochowie

Jagiellonia Białystok wygrała w Częstochowie z Rakowem 2:0 i w 31. kolejce PKO BP Ekstraklasy zabrała z zondacrypto Areny komplet punktów. Do przerwy było 0:1, a wynik spotkania ustalił w końcówce Kajetan Szmyt. Dla gospodarzy to wieczór z wyraźnym niedosytem, bo przy większym posiadaniu piłki nie udało się znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną drużynę z Białegostoku.

Mecz prowadzony przez Szymona Marciniaka miał momentami twardy, szarpany rytm, ale od początku było widać, że obie strony grają o sporo. Raków, który wciąż walczył o mocną pozycję w górnej części tabeli, próbował przejąć inicjatywę. Szybko jednak musiał reagować na boiskowe wydarzenia, bo już w 10. minucie Mohamed Lamine Diaby opuścił murawę, a w jego miejsce wszedł Tomasz Pięko. To nie był koniec problemów, bo Jagiellonia umiejętnie pilnowała przestrzeni i czekała na swoją okazję.

Raków miał piłkę, Jagiellonia miała konkrety

Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce, zakończyli mecz z 60 procentami posiadania, ale z tego niewiele wynikało. Raków bił głową w mur, a Jagiellonia odpowiadała spokojem i cierpliwością. Dość szybko zrobiło się też nerwowo, bo w 30. minucie żółtą kartkę zobaczył Norbert Wojtuszek, a cztery minuty później goście dopięli swego. W 34. minucie Yuki Kobayashi trafił do siatki i dał białostoczanom prowadzenie, które z czasem zaczęło ważyć coraz więcej.

Częstochowianie mogli liczyć na stałe fragmenty, mieli sześć rzutów rożnych, ale brakowało im czystych, naprawdę groźnych sytuacji. Statystyka strzałów celnych mówiła wiele sama za siebie – Raków zanotował ich trzy, Jagiellonia siedem. I właśnie w tym tkwiła różnica. Goście nie musieli dominować w posiadaniu, by kontrolować najważniejsze momenty spotkania.

Szmyt zamknął sprawę w końcówce

Po przerwie Raków ruszył do odrabiania strat, ale szybko okazało się, że Jagiellonia nie zamierza oddawać pola za darmo. Mecz zrobił się bardziej ostry, o czym świadczyły kolejne kartki. Najpierw w 50. minucie upomniany został Oskar Repka, potem Bernardo Vital, a później także Konstantopoulos i Taras Romanczuk. Tempo było nierówne, dużo było walki w środku pola, ale niewiele było tych akcji, które naprawdę podnosiłyby kibiców z miejsc.

Łukasz Tomczyk próbował ruszyć zespół zmianami, szukając świeżości w ataku, jednak gospodarze nadal nie mogli znaleźć właściwego rytmu. Jagiellonia z kolei cierpliwie czekała na moment, który zamknie mecz. I znalazła go w 83. minucie. Kajetan Szmyt podwyższył na 2:0 i praktycznie rozstrzygnął wszystko, zostawiając Raków bez odpowiedzi.

Dla częstochowian to wynik bolesny także w tabeli. Raków pozostaje na czwartym miejscu z 49 punktami, a Jagiellonia ma ich 52 i umacnia się w ścisłej czołówce PKO BP Ekstraklasy. W Częstochowie zostaje więc przede wszystkim poczucie, że przewaga w grze nie przełożyła się na to, co w futbolu najważniejsze – gole.

Raków CzęstochowaStatystykaJagiellonia Białystok
0Gole2
60%Posiadanie40%
3Strzały celne7
13Strzały niecelne3
25Strzały łącznie13
9Strzały zablokowane3
16Strzały w polu karnym8
9Strzały spoza pola5
6Rzuty rożne4
8Faule9
0Spalone1
1Żółte kartki4
5Interwencje bramkarza3
496Liczba podań347
433Podania celne266
87%Skuteczność podań77%