Amerykańska orkiestra zagrała w Częstochowie i sięgnęła po hejnał miasta

Amerykańska orkiestra zagrała w Częstochowie i sięgnęła po hejnał miasta

FOT. Urząd Miasta Częstochowy

W Filharmonii Częstochowskiej tego wieczoru spotkały się dwa wojskowe zespoły i dwa muzyczne światy, które zwykle grają po przeciwnych stronach Atlantyku. Wspólny koncert amerykańskich muzyków w mundurach i orkiestry z Wrocławia miał w sobie rozmach, ale też zaskakująco lokalny akcent, który wywołał poruszenie na sali. Wśród filmowych hitów i broadwayowskich tematów pojawił się hejnał miasta, a wraz z nim dowód, że muzyka potrafi zrobić więcej niż tylko wypełnić program. To był wieczór świętowania, dyplomacji i estradowej energii, która długo nie chciała opaść.

  • Wojskowa orkiestra z Ramstein przywiozła do miasta święto amerykańskiej niepodległości
  • Polscy muzycy z Wrocławia stanęli obok nich bez żadnego dystansu
  • Broadway, filmowe motywy i hejnał, który wybrzmiał najmocniej

Wojskowa orkiestra z Ramstein przywiozła do miasta święto amerykańskiej niepodległości

Częstochowa znalazła się na trasie „Freedom 250” prowadzonej przez Orkiestrę Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Europie. Amerykańscy muzycy świętują w ten sposób 250. rocznicę podpisania Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych z 1776 roku, a częstochowski koncert był częścią szerszej podróży po Polsce. Wydarzenie zorganizowano dzięki zaangażowaniu Konsulatu Generalnego USA w Krakowie.

To nie jest zwykły zespół koncertowy, lecz formacja złożona z czynnych żołnierzy. Jej historia zaczęła się w 1943 roku, kiedy miała podnosić morale amerykańskich wojsk walczących w II wojnie światowej. Z czasem grała podczas uroczystości, parad i potańcówek, a w jej kręgu znajdowały się nazwiska z najwyższej półki swingu, w tym Glenn Miller.

„Honour, inspire, unite” – „oddawać hołd, inspirować, łączyć”.

Po wojnie orkiestra została przeniesiona do Europy, najpierw na przedmieścia Paryża, później do Wiesbaden, a dziś stacjonuje w Ramstein. Z 45 muzyków wyodrębniane są mniejsze składy, przygotowane do różnych występów: ceremonialnych, koncertowych czy jazzowych. Ta elastyczność pozwala im łączyć wojskowy rygor z repertuarem, który bez trudu trafia do szerokiej publiczności.

Polscy muzycy z Wrocławia stanęli obok nich bez żadnego dystansu

Na scenie obok Amerykanów pojawiła się Orkiestra Reprezentacyjna Wojsk Lądowych z Wrocławia . To zespół o długiej tradycji, sięgającej 1950 roku, a pod obecną nazwą działający od 2011 roku. W Polsce i poza jej granicami wykonuje muzykę patriotyczną, klasyczną, ludową, rozrywkową i filmową, więc wspólny występ z orkiestrą USA był dla niej naturalnym polem do pokazania pełnej skali możliwości.

W imieniu miejskiego samorządu gości powitał pierwszy zastępca prezydenta Częstochowy Zdzisław Wolski. Na koncercie obecna była także konsul USA w Krakowie Gretchen Cureton, która ma za sobą pracę w wielu miejscach świata, od Nigerii po Afganistan i Malezję. Sama obecność przedstawicieli dyplomacji podkreślała, że to wydarzenie wykraczało poza zwykły występ muzyczny. Był to również gest współpracy i dobrej, nieformalnej wymiany między instytucjami.

Dla miasta ważne było jeszcze coś innego. Filharmonia znów okazała się miejscem, które bez wysiłku przyjmuje projekty z najwyższej półki i ściąga do sali publiczność zainteresowaną nie tylko repertuarem, ale też samym spotkaniem kultur. Tego typu koncerty budują prestiż miejsca, które potrafi gościć zarówno światowe nazwiska, jak i zespoły wojskowe o naprawdę dużym dorobku.

Broadway, filmowe motywy i hejnał, który wybrzmiał najmocniej

Wieczór został ułożony pod hasłem „Przebojowy Broadway” i rzeczywiście opierał się na utworach rozpoznawalnych od pierwszych taktów. Zabrzmiały między innymi tematy z „West Side Story”, „Amerykanina w Paryżu”, „Gwiezdnych wojen” i „Króla Lwa”. Pod batutą Michael P. Flynna zespół zagrał z rozmachem, ale bez przesady, trzymając w ryzach zarówno wojskową precyzję, jak i rozrywkowy charakter programu.

Największe poruszenie przyszło jednak w momentach, których wielu słuchaczy nie mogło przewidzieć. Publiczność usłyszała hymny obu państw, a potem także hejnał Częstochowy wykonany przez jednego z trębaczy. Ten gest miał szczególny ciężar, bo lokalny motyw wprowadzony przez amerykańskich muzyków zabrzmiał nie jak ciekawostka, lecz jak wyraźny znak szacunku dla miejsca, do którego przyjechali. W programie pojawiła się również „Polka Dziadek”, a po zakończeniu głównej części koncertu wybrzmiały aż trzy bisy.

To właśnie one najlepiej pokazały, jak dobrze ten wieczór został przyjęty. Sala reagowała żywo, a muzycy z obu orkiestr dostali coś więcej niż uprzejme brawa. W Filharmonii Częstochowskiej spotkały się tradycje bardzo różne, ale w tym akurat zestawieniu nie przeszkadzały sobie ani przez moment. Wspólny koncert dowiódł, że wojskowa dyscyplina i wielka scena mogą iść ramię w ramię, jeśli pośrodku stoi dobrze zagrana muzyka.

na podstawie: Urząd Miasta Częstochowy.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Częstochowy). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.