[PIŁKA NOŻNA] Puchar Polski: Raków Częstochowa – GKS Katowice 4:4 po dogrywce, Raków awansował po karnych 4:2

[PIŁKA NOŻNA] Puchar Polski: Raków Częstochowa – GKS Katowice 4:4 po dogrywce, Raków awansował po karnych 4:2

W czwartkowe popołudnie na zondacrypto Arenie kibice Rakowa dostali półfinał Pucharu Polski, który spokojnie mógłby wystarczyć za kilka spotkań. Raków Częstochowa zremisował z GKS Katowice 4:4 po dogrywce, a potem wygrał serię rzutów karnych 4:2. To był mecz pełen zwrotów akcji, nerwów i momentów, po których na trybunach można było tylko łapać oddech.

GKS długo prowadził, ale Raków nie odpuścił ani na chwilę

Przez pierwszą część meczu lepiej wyglądał GKS Katowice . Goście otworzyli wynik w 21. minucie, kiedy Erik Jirka wykorzystał podanie Bartosza Nowaka i uderzył przy słupku. Raków próbował odpowiedzieć, ale przed przerwą dostał kolejny cios. W 41. minucie Adrian Jedrych pewnie wykorzystał rzut karny i zrobiło się 0:2 z perspektywy gospodarzy.

Po zmianie stron częstochowianie ruszyli z dużo większą energią. Już w 47. minucie kontaktowego gola zdobył Brunes, a chwilę później B. Racovitan doprowadził do remisu. Nagle mecz zupełnie się odwrócił, a Raków zaczął grać tak, jak kibice w Częstochowie chcieliby oglądać od początku. GKS został zepchnięty głębiej, a gospodarze coraz mocniej naciskali.

Kluczowy moment przyszedł w 67. minucie. Najpierw Brunes nie wykorzystał rzutu karnego, jednak niemal od razu Raków dopiął swego. Na boisku pojawił się Diaby-Fadiga i to właśnie on dał gospodarzom prowadzenie 3:2. Wtedy wydawało się, że częstochowianie mają już mecz pod kontrolą, ale w takim spotkaniu nic nie mogło być proste.

Dogrywka przyniosła jeszcze większy chaos i serię karnych

GKS nie zamierzał się poddawać. W końcówce regulaminowego czasu gry Adam Zrelak doprowadził do remisu 3:3, wykorzystując podanie Emana Markovicia. Na stadionie zrobiło się nerwowo, bo po takim zwrocie nastroje mogły się rozjechać w każdą stronę.

Dogrywka tylko podkręciła emocje. W 112. minucie niefortunna interwencja zakończyła się samobójczym trafieniem Czerwińskiego i to GKS znów był bliżej awansu. Raków odpowiedział jednak jeszcze raz, i to bardzo późno. W 116. minucie E. Markovic doprowadził do wyniku 4:4, a z trybun dało się wyczuć, że to już spotkanie absolutnie wyjątkowe. Osiem bramek, ciągłe zmiany prowadzenia i żadnej chwili spokoju.

O losach awansu musiały więc zdecydować rzuty karne. Tam bohaterem Rakowa został Oliwier Zych. Bramkarz gospodarzy obronił próby Jirki i Sebastiana Milewskiego, a to wystarczyło, by częstochowianie domknęli serię 4:2. Dawid Kudła był blisko uratowania jednej z jedenastek, ale Raków z jedenastu metrów zachował większy spokój i zrobił krok dalej w Pucharze Polski.

Dla Częstochowy to był wieczór, który zostanie w pamięci na długo. Raków nie wygrywał łatwo, nie grał idealnie, ale pokazał charakter i odporność, które w takich meczach liczą się najbardziej. A kibice? Ci dostali wszystko, czego można oczekiwać od półfinału: gole, zwroty akcji, dogrywkę i karne. Na brak emocji naprawdę nie było co narzekać.

Raków CzęstochowaStatystykaGKS Katowice
4Gole4