[PIŁKA NOŻNA] Puchar Polski: Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 2:0 w finale na PGE Narodowym w Warszawie

[PIŁKA NOŻNA] Puchar Polski: Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 2:0 w finale na PGE Narodowym w Warszawie

Raków Częstochowa przegrał z Górnikiem Zabrze 0:2 w finale Pucharu Polski, a wynik 2:0 do przerwy i po końcowym gwizdku najlepiej oddaje przebieg tego spotkania. W sobotnie popołudnie na PGE Narodowym w Warszawie częstochowianie długo szukali sposobu, by odwrócić losy meczu, ale zabrzanie byli po prostu skuteczniejsi i spokojniejsi w kluczowych momentach.

Szybki cios, który ustawił finał

Od początku było widać, że stawka nie pozwoli nikomu na długie badanie terenu. Finał w Warszawie miał swoją wagę, a dla kibiców z Częstochowy był to oczywiście mecz o wielką nagrodę. Raków chciał narzucić swoje tempo, ale Górnik z każdą minutą wyglądał coraz pewniej. W 32. minucie zabrzanie wyprowadzili cios, który zmienił obraz spotkania. R. Massimo trafił na 1:0 i dał swojej drużynie upragnioną przewagę.

Po tym golu Raków próbował odpowiedzieć, lecz gra częściej toczyła się według scenariusza Górnika. Zabrzanie umiejętnie spowalniali akcje, nie oddawali środkowej strefy i nie pozwalali częstochowianom na wejście w rytm. W końcówce pierwszej połowy emocje zaczęły tylko narastać, czego dowodem były żółte kartki dla I. Lopeza w 51. minucie i O. Repki siedem minut później. To był sygnał, że Raków zaczyna grać coraz bardziej nerwowo, a Górnik trzyma mecz w swoich rękach.

Po przerwie Raków szukał reakcji, ale Górnik dobił mecz

Po zmianie stron trener Rakowa szybko sięgnął po korekty. Już na początku drugiej połowy pojawiły się zmiany w ustawieniu gości, a później następne roszady miały przynieść więcej świeżości w ofensywie. Częstochowianie próbowali przyspieszyć grę, ale każda kolejna minuta coraz wyraźniej działała na korzyść zabrzan.

Decydujący moment przyszedł w 65. minucie. Maksima Chłania nie zatrzymała już żadna częstochowska odpowiedź i Górnik prowadził 2:0. To był gol, który praktycznie zamknął finał. Od tego momentu Raków musiał gonić wynik, a Górnik mógł grać z większym spokojem, bez presji i bez konieczności ryzykowania wszystkiego w każdej akcji.

W końcówce napięcie jeszcze wzrosło. Żółte kartki obejrzeli E. Janza i Y. Ikia Dimi po stronie Górnika, a w samej końcówce nerwy puściły również w zespole z Częstochowy. W 90. minucie J. Brunes zobaczył czerwoną kartkę po faulu na Lukasie Podolskim, co tylko dobitnie pokazało frustrację Rakowa w ostatnich minutach. Chwilę później po kartkę sięgnął jeszcze L. Rocha, ale losów meczu nie dało się już odwrócić.

Dla Górnika to wyjątkowy moment. Zabrzanie sięgnęli po Puchar Polski po 54 latach, a ich droga do trofeum prowadziła przez wcześniejsze, mniej eksponowane rundy. W Warszawie dopięli jednak wszystkiego na ostatni guzik i mogli świętować triumf, na który czekali naprawdę długo. Po meczu nie brakowało też sportowych gestów uznania z drugiej strony, bo nawet z obozu Rakowa padły słowa, że rywale byli tego dnia lepsi. Z takim samym tonem wypowiedzieli się też obserwatorzy finału, podkreślając, że zwycięstwo Górnika było w pełni zasłużone.

Dla Rakowa Częstochowa to bolesny finał, ale też przypomnienie, że w meczach o wszystko liczy się przede wszystkim skuteczność i chłodna głowa. Tym razem to Górnik miał oba te atuty.

Górnik ZabrzeStatystykaRaków Częstochowa
2Gole0