[PIŁKA NOŻNA] Raków Częstochowa – Valletta FC 3:1 w 2. rundzie kwalifikacyjnej Ligi Konferencji UEFA

[PIŁKA NOŻNA] Raków Częstochowa – Valletta FC 3:1 w 2. rundzie kwalifikacyjnej Ligi Konferencji UEFA

Raków Częstochowa – Valletta FC 3:1. W czwartkowym meczu 2. rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji UEFA, rozegranym na Miejskim Stadionie Piłkarskim Raków w Częstochowie, gospodarze odwrócili losy spotkania po przerwie i wygrali 3:1, choć do szatni schodzili przy niekorzystnym wyniku 0:1.

Goście zaskoczyli, a Raków musiał gonić wynik

Przez długi fragment pierwszej połowy to spotkanie nie układało się po myśli częstochowian. Raków próbował od początku przejąć inicjatywę, grał u siebie i starał się narzucić swój rytm, ale w 23. minucie to Valletta FC zadała pierwszy cios. M. Morello wykorzystał swoją okazję i goście objęli prowadzenie, które utrzymało się aż do przerwy.

Na trybunach zrobiło się wtedy nerwowo, bo taki scenariusz w Częstochowie nie był tym, czego oczekiwano. Gospodarze mieli sporo czasu, by odpowiedzieć, ale brakowało konkretu pod bramką Adilsona Maringi. Mecz był momentami szarpany, sędzia Kadir Saglam z Turcji miał sporo pracy, a tempo nie zawsze pomagało Rakowowi w budowaniu płynnych akcji.

Dawid Kroczek zareagował jeszcze po przerwie, szukając świeżości i większej dynamiki w grze ofensywnej. To był sygnał, że Raków nie zamierza biernie czekać na rozwój wydarzeń.

Po przerwie przyszła reakcja, a końcówka należała do gospodarzy

Po zmianie stron obraz gry zaczął się zmieniać. Raków ruszył wyraźniej do przodu i w 53. minucie doczekał się wyrównania. Mahir Emreli doprowadził do remisu, a stadion w Częstochowie odetchnął z ulgą. To trafienie wyraźnie dodało gospodarzom pewności siebie, bo od tego momentu częściej przebywali pod polem karnym rywala.

Kluczowy moment przyszedł jednak w 73. minucie. Valletta FC miała rzut karny, ale P. Sekulovic go nie wykorzystał. To była sytuacja, która mogła jeszcze na nowo otworzyć ten mecz, lecz zamiast tego Raków dostał wyraźny sygnał, że końcówka należy do niego.

I rzeczywiście, częstochowianie dopięli swego. W 78. minucie Patryk Makuch wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, a w samej końcówce wynik przypieczętował Stratos Svarnas, trafiając w 90. minucie na 3:1. Wtedy było już jasne, że Raków zrobił to, co najważniejsze – nie tylko odrobił straty, ale jeszcze ustawił sobie bardzo solidną zaliczkę przed rewanżem.

W końcówce pojawiły się też kartki, po jednej dla obu stron, ale to już tylko drobne akcenty w meczu, który w drugiej połowie zdecydowanie przechylił się na korzyść zespołu z Częstochowy. Dla Rakowa to wynik, który ma znaczenie nie tylko sportowe, ale i mentalne. Po słabszym wejściu w mecz gospodarze pokazali charakter, a ich kibice mogli opuszczać stadion z poczuciem, że ten wieczór zakończył się po myśli czerwono-niebieskich.

Za kilka dni Raków wróci do ligowych obowiązków, a już 30 lipca czeka go rewanż z Valletta FC na wyjeździe. Dzisiejsze 3:1 daje jednak dużo spokoju przed dalszą częścią dwumeczu.

Raków CzęstochowaStatystykaValletta FC
3Gole1