Pracownik szpitala obezwładnił napastnika - prezydent podziękował za szybką reakcję

W Częstochowie spokój w poczekalni zmienił się w nagłą akcję ratunkową - to pracownik miejskiej placówki zatrzymał napastnika, który zaatakował lekarkę podczas badania. Scena była gwałtowna i krótkotrwała, a potem pojawiły się pytania o bezpieczeństwo w przychodniach. W Urzędzie Miasta uhonorowano dziś osobę, która ruszyła z pomocą.
- W przychodni przy ul. Bony - nagłe uderzenie i natychmiastowa interwencja
- W Urzędzie Miasta Częstochowy - podziękowania za postawę, która uratowała sytuację
W przychodni przy ul. Bony - nagłe uderzenie i natychmiastowa interwencja
Do zdarzenia doszło w gabinecie poradni psychiatrycznej Miejskiego Szpitala Zespolonego przy ul. Bony. Mężczyzna, który zgłosił się na badanie skierowany przez sąd w sprawie wykroczenia drogowego, w pewnym momencie zaatakował lekarza, przewrócił ją na podłogę i użył przemocy fizycznej. Napastnika powstrzymał pracownik portierni, któremu pomógł też pacjent z sąsiedniej poradni - mimo że poruszał się o kuli.
Kluczowe fakty:
- napastnik to 30-letni mężczyzna;
- obrażenia lekarki nie zagrażają życiu;
- sprawca jest pod opieką policji i przebywa w areszcie;
- wyrządzono szkody oceniane na kilka tysięcy złotych.
Policja prowadzi postępowanie, a media przypominały o wcześniejszych konfliktach tego mężczyzny z prawem oraz o wcześniejszych aktach agresji wobec innej lekarki w innej placówce.
W Urzędzie Miasta Częstochowy - podziękowania za postawę, która uratowała sytuację
Podziękowania od władz miasta przekazał osobiście prezydent Krzysztof Matyjaszczyk. Spotkanie odbyło się w Urzędzie - w towarzystwie zastępcy prezydenta Zdzisława Wolskiego, który wciąż praktykuje jako lekarz. Osoba, która obezwładniła agresora, poprosiła o anonimowość; w urzędowym podziękowaniu podkreślono jej skromność i to, że zareagowała bez wahania.
Przedstawiciele Miejskiego Szpitala Zespolonego i policja są stronami prowadzącymi sprawę i przekazują do wyjaśnienia okoliczności ataku. Szkody w wyposażeniu placówki oszacowano na kilka tysięcy złotych.
Atmosfera po wydarzeniu była napięta - nagłe zdarzenie na wizytach lekarskich sprawiło, że wiele osób zaczęło pytać o bezpieczeństwo w przychodniach. Jednocześnie reakcja pracownika i pomoc pacjenta pokazały, że szybkie działania osób obecnych na miejscu mogą zapobiec jeszcze gorszym skutkom. Policja kontynuuje czynności dochodzeniowe, a sprawa napastnika będzie rozpatrywana przez sąd.
na podstawie: UM Częstochowa.
Autor: krystian

