Komendant Miejski Policji w Częstochowie mł. insp. Dariusz Atłasik spotkał się córką i wnuczką zaginionego 70-latka. Kobiety właściwie zareagowały, dzięki czemu ich bliski został szybko odnaleziony. W poszukiwania mężczyzny zaangażowanych było kilkadziesiąt osób, w tym policjanci, strażacy, grupa jurajska GOPR, żołnierze, przedstawiciele gminy, sąsiedzi i znajomi. Wykorzystano quady i wojskowego drona. Użyto też psa tropiącego.

Dzisiaj szef częstochowskich mundurowych mł. insp. Dariusz Atłasik spotkał się z córką i wnuczką 70-latka, który kilka dni temu wieczorem wyszedł z domu i nie można z nim było nawiązać żadnego kontaktu. Sytuacja wyglądała bardzo groźnie, gdyż mężczyzna leczył się i powinien co kilka godzin zażywać leki.

Bliscy zaczęli początkowo szukać 70-latka na własną rękę. Pytali sąsiadów oraz bliższych i dalszych znajomych, czy nikt nie widział zaginionego. Rozwiesili też na słupach ogłoszeniowych jego zdjęcie z prośbą o kontakt. Kiedy to nie przyniosło rezultatu, o wszystkim poinformowali policję. Mundurowi natychmiast ogłosili alarm. W środku nocy zmobilizowanych zostało kilkadziesiąt osób, które sprawdzały każdą informację mogącą doprowadzić ich do starszego mężczyzny.

W poszukiwania zaangażowani zostali policjanci, w tym przewodnik z psem tropiącym. Na miejsce przyjechali strażacy – zarówno z komendy miejskiej w Częstochowie, jak i ochotnicy oraz kadeci ze szkoły pożarniczej, a także ratownicy górscy. Wykorzystano quady. Do pomocy włączyło się wojsko i nadleśnictwo Herby. Żołnierze z Lublińca przywieźli drona. Wójt gminy Konopiska zorganizował natomiast specjalne stanowisko dowodzenia, w którym koordynowano całość działań.

Informacja o zaginięciu przekazana został też mediom.

W niespełna dobę po zaginięciu 70-latek odnalazł się. Mężczyzna leżał wyczerpany w polu. Ratownicy medyczni szybko otoczyli go opieką, dzięki czemu nic mu nie groziło.

Podczas dzisiejszego spotkania bliskie zaginionego wyraziły wdzięczność za podjęte działania.